MAŁGORZATA POŁUDNIAK redaktorka sZAFy, felietonistka eleWatora. Autorka książki poetyckiej Czekając na Malinę (2012)

Blog autorski: Pierwszy Milion Nocy


fot. Grzegorz Majchrzak

 

 

 

Antypody


Magda Gałkowska, obdarzona fascynującą osobowością, często irytująca otoczenie, wciąż przełamuje schemat, by dotrzeć do tła, które opisuje. Należy zrozumieć, że dotykanie określanych cech człowieka uczy nas na nowo zachowań, reakcji, spostrzegania przestrzeni pomiędzy ludźmi. Pozbawieni instynktu, bez możliwości rozwoju duchowego, z niewybaczalną nonszalancją zamykamy się w swoim świecie. Narzucone przez warstwy społeczne zachowania przyjmujemy jako własne, co powoduje, że narasta w ludziach chęć usprawiedliwiania ignorancji. Zanika potrzeba wewnętrznego mierzenia się z przeciwnościami losu:

                    analizuję maturzystom Norwida, po co
                    komu słowa? okup za zakładników z tendencją

                    do autodestrukcji. /Pierwsze/

Cel uświęca środki? Nic bardziej mylnego. Myślę, że bezmyślne dążenie do celu pozbawia ludzi kolorytu. Magda akcentuje subtelnie świat wewnętrzny i zewnętrzny, obraca w palcach peela jointa i szykuje objawienie dla tych, którzy chowają się po kątach, udają, że żyją. Udają, że człowiek może wszystko. Motywuje w ten sposób czytelnika do wniknięcia w tematy często obce, lekceważone, spychane na bok. Czy kobiecość musi ciągle przybierać barwy wojenne? Odpychać i przyciągać na zasadzie skrajności?

                    a mogłabym wyglądać jak dziewczyna
                    z naprzeciwka, z nieścieralną warstwą
                    skupionych poranków przed lustrem.
                    nauczyć się, że barwy wojenne, to dzisiaj

                    tylko agresywnie zorientowane kosmetyki. /Mam twarz Grzegorza Ciechowskiego/

Adeptka cynizmu burzy niewinne, pełne ufności przyzwyczajenia. Wyuczone od narodzin zachowania potrafi zasymilować, ujarzmić i wpleść w doczesność. Nazwać je, nie umniejszając czytelniczym doświadczeniom, przez które opuszczamy oczy, czerwienimy się. Dlatego rozumienie przychodzi z trudem. Nie jest to łatwa postać, która z rozpaczy uschnie na kanapie w bezpiecznej pozie. Magda błyskotliwie połączyła atrakcyjność stworzenia z ciągłą walką o tolerancję. Zrównała je i ukształtowała według własnej wizji. Człowiek, który uczy się kochać na chwilę, będzie ciągle ulegał kłamstwom, rozpuście. Będzie ogarniać go pycha. Peelka wypunktuje wszystkie nadużycia, by mógł bardziej świadomie przyglądać się procesom, które stają się przyczyną dramatów. Stanie obok, czasami zauroczona, innym razem znudzona. Symbolami określi odległość świata nadrzeczywistego, od tego w zasięgu ręki.
Zmaganie się z prawdą w poezji poprowadzi po meandrach ludzkich zachowań. Taka gra pozorów onirycznej przestrzeni – w niej ścierają się granice typowe dla ludzi, którzy czekają, nie udają, ale nie są pogodzeni z narastającym zaprogramowaniem świata i relacji. Autorka odziera kanon wiedzy teologicznej łamiąc męski świat, ukazując ludzką fizyczność wynikającą z przypadłości, jaką zostali obdarzeni. Odrzuca instynkt, wszystko, co nie odróżnia dobra od zła. Pewnie dlatego czasami woli przemijać w samotności albo wychodzić i łączyć się w przyjemnej kontemplacji ze świadomymi ludźmi, na przekór dogmatom.


                    dłoń w białej rękawiczce, co zatyka usta
                    na chwilę przed spełnieniem, każe łapać oddech
                    tylko po to, by zaraz odebrać, co jego:
                    śpiew, absurdalną skruchę, marne obietnice.

                    i wybuchały światy, kończyły nad ranem
                    w przypadkowych objęciach, na krawędziach dłoni.
                    i wybuchały światy, niczym tanie race,
                    kupione na bazarze po cztery pięćdziesiąt./Chiromancja/

 

* peel - podmiot liryczny



Autor: Magda Gałkowska Fantom
Wydawca: Teatr Mały, Tychy 2014

© sZAFa 2010
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.